niedziela, 10 maja 2015

Granica szarości

 Cześć.

Poniższy post zawiera moje przemyślenia, nie każdy może się z nimi zgadzać :)


Zaczynając od dobrych ocen, wiernych przyjaciół, markowych ubrań, a kończąc na braku czasu i zapominaniu o celu, który odpowiedzialny jest z jakiego powodu jesteśmy na tym świecie.

A teraz nieco logiczniej. Ostatnimi czasy przechodząc po Słupsku napotykam coraz częściej ludzi, bogatszych w doświadczenie, ludzi, którzy ubierają się dość niechlujnie(?), ponieważ nie skupiają uwagi na to, co mają na sobie. I z wielką szczerością przyznam, że cienię sobie takich ludzi.
Zrozumiałam, że i ja porwałam się wirowi marek, a moja "oryginalność" zmierza powoli ku pospolitości. Conversy, vansy i inne cholerstwa stają się normalnością, wręcz czymś co każdy powinien mieć w XXI wieku. 
 Sensem tego, że tu jesteśmy jest pewien cel, który według mnie został już wcześniej przez kogoś zaplanowany. Na samym początku otrzymujemy misję, którą warto spełnić. Jedno jest pewne, wszyscy powinni być dobrymi ludźmi. To nie jest trudne, a myślę, że właśnie na tym polega życie. Wielu ludzi myli słowo "żyć" ze słowem "przeżyć". 
 Czy możemy żyć bez szczęścia? 
Oczywiście, że tak, ale życie bez szczęścia, to właśnie przeżycie. Starajmy się nie skupiać na przeżyciu. Cieszmy się momentami. Mam cichutką nadzieję, że każdy z nas zaczerpnie wiedzy i otrzyma receptę na dobrego człowieka. 
Przygotowałam kilka szaroburych zdjęć, zapraszam :)